top of page
Anna Bajor | Mahler | recenzja
Odtwórz Wideo

recenzje

Fot.Włodzimierz Piątek

"To już były artystyczne przeżycia o bardzo wysokiej temperaturze."


 "Z kolei z bardzo dobrą kameralną orkiestrą Sinfonietta Cracovia wystąpił na łańcuckim festiwalu sam Jerzy Maksymiuk mając za solistów Konstantego A. Kulkę w koncercie E-dur Bacha i młodą sopranistkę Annę Bajor we wczesnych pieśniach Albana Berga. To już były artystyczne przeżycia o bardzo wysokiej temperaturze."

(Łańcut muzyką brzmiący, JÓZEF KAŃSKI)

7 Muzyczny Festiwal w Łańcucie, czerwiec 1998 r.

"Jej głos magicznie wtapia się w brzmienie orkiestry bez tak typowej dla wokalistów nieprzyjemnej, rozedrganej wibracji."

 

 "Jerzy Maksymiuk, Anna Bajor i Sinfonietta Cracovia.

 Postać Jerzego Maksymiuka na zawsze będzie się kojarzyła z sukcesami Polskiej Orkiestry Kameralnej, która pod jego batutą sięgnęła najwyżnych szczytów muzycznego Parnasu. W dwadzieścia lat później dyrygent, znany ze swojej porywczości i szaleńczych interpretacji, pokazuje całkowicie odmienne oblicze: niespotykany dotąd liryzm i spokój. Nieco ekscentryczna, ale obdarzona sopranem o przepięknej miodowej barwie, Anna Bajor świetnie radzi sobie zarówno z barokowo-ludowymi Bachianas Brasileiras Heitora Villa-Lobosa, postimpresjonistycznymi Pieśniami z Owernii Josepha Canteloube'a, jak i mrocznie ekspresjonistycznymi Siedmioma wczesnymi pieśniami Albana Berga. Jej głos magicznie wtapia się w brzmienie orkiestry bez tak typowej dla wokalistów nieprzyjemnej, rozedrganej wibracji. Orkiestra Sinfonietta Cracovia bardzo plastycznie poddaje się woli Jerzego Maksymiuka. Na szczególne uznanie zaslugują sola wiolonczel w Bachianas Brasileiras Villa-Lobosa i przepiękne kantyleny grupy instrumentów dętych w pieśniach Canteloube'a. Jako bis na płycie usłyszymy Adagio - najsłynniejszy utwór amerykańskiego kompozytora Samuela Barbera. Jest to jedno tych dzieł, których można słuchać, nigdy się nie nudząc."

(Recenzja płyty, SERGIUSZ PINKWART)

Gentelman, czerwiec 1998 r.

"Po raz pierwszy - dzięki pani Annie - zwracam uwagę na teksty!"


  "- Zagramy program kameralny, bo jestem kameralistą z natury - mówi maestro. -Lubię utwory malutkie, za to niezwykłe, precyzyjne, tak samo muzykę cichą - tak jak wolę jesień od wiosny. Jesienne drzewa, opadające liście, tworzą wspaniały nastrój. (W tym momencie dyrygent staje przed oknem, z którego rozpościera się widok na park Szymanowskiego, ulubione przez niego miejsce Słupska). -Ale największą satysfakcję mam z tego, że po raz pierwszy wraz z sopranistką Anną Bajor (przysłuchującą się naszej rozmowie - dop. red.) zaprezentujemy słupskiej publiczności pieśni francuskiego kompozytora Canteloube'a, według mnie niezwykle piękne, balladowe, dzieła zupełnie nieznane. Teksty są proste, ale tylko pozornie. One mają jakąś taką poetykę, jak dawne opery. Po raz pierwszy - dzięki pani Annie - zwracam uwagę na teksty! A zdania nie zawsze pokrywają się z frazami muzycznymi, więc punkt wyjścia ma podstawowe znaczenie dla interpretacji."

(Tylko Muzyka, ANNA CZERNY-MARECKA)

rozmowa z Jerzym Maksymiukiem dla 'Głosu Pomorza', listopad 1997 r.

"Maksymiuk niespokojny duch i nieustannie poszukujący artysta - tym razem zaprosił do współpracy równie niezwykłą sopranistkę Annę Bajor"

 

 "Maksymiuk niespokojny duch i nieustannie poszukujący artysta - tym razem zaprosił do współpracy równie niezwykłą sopranistkę Annę Bajor oraz Sinfoniettę Cracovię – mniej znaną, ale, jak się okazuje coraz częściej poważną konkurencję (w kameralnym znaczeniu) dla Sinfonii Varsovii. Razem pozwolili poobcować łódzkim melomanom z muzyką i wykonawstwem jakie nieczęsto ostatnio się tu przytrafiają. Artyści tak dobrali repertuar, żeby przypomnieć nie tylko utwory dobrze znanych, naszych współczesnych klasyków, ale i kompozytorów prawie w Polsce nieznanych, jak choćby Berg czy Faure."

 

(Małe show wielkiego dyrygenta, DP)

Dziennik Łódzki, lipiec 2001 r.

"Jedyny łódzki koncert orkiestry Sinfonietta Cracovia pod batutą Jerzego Maksymiuka i występ sopranistki Anny Bajor był wielkim wydarzeniem muzycznym."

 

 "Jedyny łódzki koncert orkiestry Sinfonietta Cracovia pod batutą Jerzego Maksymiuka i występ sopranistki Anny Bajor był wielkim wydarzeniem muzycznym. W Sali Lustrzanej Pałacu Poznańskiego  muzycy zaprezentowali mało znane utwory dwudziestowiecznych kompozytorów (...)

 Perfekcyje wykonanie utworów instrumentalnych, piękny sopran solistki i mistrzowska interpretacja dyrygenta to mieszanka gwarantująca słuchaczom prawdziwą ucztę duchową(...)

 O tym jak bardzo podobała się mistrzowska interpretacja prezentowanych utworów świadczy to, że na zakończenie łódzcy melomani zgotowali gościom owację na stojąco. Koncert na długo pozostanie w ich pamięci."

(Mistrzowski koncert, JED.)

Express Ilustrowany Łódź, lipiec 2001 r.

"...udało się nam osiągnąć harmonię i swoisty koloryt dzięki pięknej interpretacji Anny Bajor..."

 "- Który z pańskich koncertów lub które z nagrań jest takim dobrym przykładem owej spójności pomiędzy zamierzonym a końcowym rezultatem? - Jeśli miałbym wymienić spośród ostatnich moich prac tę, którą niezwykle sobie cenię, bo udało się osiągnąć w pełni zamierzony efekt, to wyróżniłbym nagranie pieśni francuskiego kompozytora Canteloube'a. A zwłaszcza jednej z nich - pasterskiej melodii, w której prostota berżeretki przeplata się z poetyckością i religijną wzniosłością. Problemem było uchwycenie tych trzech nastrojów razem, sprawa szalenie skomplikowana, bo prostota ma w sobie coś odbarwionego. Odbarwione -przestaje być artystyczne, zabarwione - zaczyna być operowe, w dodatku ten pólreligijny charakter utworu... Uważam. że w ostatecznym kształcie nagrania udało się nam osiągnąć harmonię i swoisty koloryt dzięki pięknej interpretacji Anny Bajor i muzykom z Polskiej Orkiestry Radiowej Wojciecha Rajskiego, którzy wspaniale zagrali."

(Portret z solniczką, z J. Maksymiukiem  rozmawiała MONIKA KUBIK)

"Także ze śpiewaczki, gdańszczanki, Anny Bajor. Cenię jej wrażliwość. Zaśpiewała bardzo pięknie mało znane utwory Josepha Canteloube i Edwarda Griega. "

 "- Po kilku latach nieobecności dał pan niedawno koncert z orkiestrą Filharmonii Bałtyckiej. Był pan z niej zadowolony? - Bardzo. Także ze śpiewaczki, gdańszczanki, Anny Bajor. Cenię jej wrażliwość. Zaśpiewała bardzo pięknie mało znane utwory Josepha Canteloube i Edwarda Griega. Muzykom dziękowałem po występie, bo niezwykle trudną uwerturę Verdiego zagrali lepiej, niż się spodziewałem. To zasługa dyrektora, Zygmunta Rycherta, który pracuje z nimi na co dzień.

 - Ale na próbie szło chropawo? - O właśnie. stale powtarzam, że dziennikarzy nie wolno wpuszczać na próby! Wszystko potem wynoszą! A przecież po to jest próba, żeby zagrać świetnie koncert."

(Jestem Cyganem, rozmawiała BARBARA KANOLD)

Grudzień 2001 r.

"Ale najbardziej podobała się sopranistka Anna Bajor. Zaśpiewała pieśni Heitora Villa-Lobosa Bachianas Brasileiras."


  "Największa atrakcja została na deser, czyli sobotę. Na ten właśnie koncert przyszło najwięcej słuchaczy. Mieszkańcy starówki też szerzej otworzyli okna, by wpuścić do swych mieszkań trochę muzyki.

  Gdańskimi filharmonikami dyrygował Jerzy Maksymiuk. Pięknie zabrzmiał zarówno pierwsza, jak i druga suita Peer Gynta Edwarda Griega oraz Capricio Espaniol Mikołaja Rimskiego Korsakowa. Ale najbardziej podobała się sopranistka Anna Bajor. Zaśpiewała pieśni Heitora Villa-Lobosa Bachianas Brasileiras.  Śpiewaczka została obsypana kwiatami i poproszona o bis."

(Dobry początek, MICHALINA GRALAK)

Festiwal na Dobry Początek

"Her voice is treasurable, strong as an oak, yet lithe and pliable.(..) Voice fanciers should take a tip and try to track down a copy. Bajor's voice is well worth catching. I see this disc becoming a collector's item"

 

   "This disc is built with the voice of Anna Bajor as its focal point. She is recorded in a stone-resonant church acoustic and in this respect the disc is unique among the pages of the Bachianas Brasileiras 5 discography. Bajor’s voice which happily ranges from pianissimo to triple forte exults in this setting. She has indeed a most beautiful voice. Try the section from 5.01 onwards in track 1. It is not all plain sailing as she does not enunciate perfectly at the start of the Dansa although she is spot-on from 0.47 onwards. When Bajor's voice is challenged to great heights the church acoustic seems to open welcomingly and allows it to bloom fully.

 

  The Canteloube songs have been well known since the 1970s and two events: the Dubonnet commercial and the issue of the matchless Netania Davrath Vanguard LPs. Maksymiuk and his orchestra touch in many delicious details including the soft ascends-descends in Baïlero. The only substantive criticism I have is that the selection is too sleepy-eyed. It would have benefited from the insertion of more eager songs. As for the Berg songs these came early in Berg’s career before his fully developed voice. They fall somewhere between Wagner, Schoeck and Zemlinsky. The Barber adagio is, of course, for strings alone. I am not quite sure what it is doing here. In any event it is taken at a no-nonsense fast clip which suggests that its lugubrious pleasures can be taken breathlessly. I am not sure it works fully but at least it is not one of those glue and caramel readings. The resonance of the acoustic certainly adds to the experience. Listening to this I rather wish we could hear the Elgar Introduction and Allegro, Howells and Bliss Music for Strings and RVW Tallis done in this location.

 

  Why were there not more tracks from Bajor? Her voice is treasurable, strong as an oak, yet lithe and pliable.

 

  All the words are printed and given in either German or Polish translation. The disc was not made for the English speaking market although background notes are in English.

 

  Voice fanciers should take a tip and try to track down a copy. Bajor's voice is well worth catching. I see this disc becoming a collector's item."
 

(Recenzja płyty, ROB BARNETT)

http://www.musicweb-international.com/classrev/2003/Dec03/Bajor_Dux0101.htm#ixzz5mVUQ8pts

Trzeba być naprawdę mistrzem, by pozwolić sobie na takiego typu zestawienie!

 

Solistka wieczoru Anna Bajor (sopran) dysponująca kameralnym głosem o neutralnej barwie, w niezmanierowany operowo sposób kreowała bardzo trudne pieśni Berga, starając się ukazać ich piękny, choć jakże trudny w odbiorze kształt. Uchwyciła naturalne piękno prawie atonalnej frazy i właściwy klimat poezji. Chwilami tylko orkiestra grała nieco za głośno. Prostota i sielankowy nastrój emanowały z pieśni Canteloube’a. Trzeba być naprawdę mistrzem, by pozwolić sobie na takiego typu zestawienie!

(Jeden Maksymiuk w filharmonii, B.ROTTERMUND)

Kurier Szczeciński, maj 1997 r.

"Pięknie prezentował się jej czysty, krystaliczny sopran o delikatnej barwie i doskonałych pianach. W pamięci najbardziej utkwiło Bailero Cantelouba"

 

 "Nieczęsto zdarza się okazja wysłuchania na żywo takich mało znanych, a wyjątkowo pięknych utworów, jak Chants d’Auvergne (Pieśni z Owernii) Josepha Canteloube’a, wczesne pieśni Albana Berga czy Kołysanka Solvejgi Edwarda Griega. Tę możliwość dał piątkowy koncert i sopranistka Anna Bajor, która często występuje z Jerzym Maksymiukiem. Choć  nie dysponuje ona dużym głosem, wymienione kompozycje znalazły w niej wrażliwą i subtelną interpretatorkę. Pięknie prezentował się jej czysty, krystaliczny sopran o delikatnej barwie i doskonałych pianach. W pamięci najbardziej utkwiło Bailero Cantelouba o niespiesznej, marzycielskiej melodii, która rozwija się jakby poza czasem i poza sytuacją."

(Koncert inny niż wszystkie, MAGDALENA SASIN)

Gazeta Wyborcza, lipiec 2001 r.

proba.jpg

Fot. zbiory własne

"Solistką była Anna Bajor - sopran, artystka obdarzona ładnym głosem, dzieło Lobosa gdzie sopran śpiewa z wiolonczelami zabrzmiało doskonale."

 "Ostatni trzeci już dzień Festiwalu na Dobry Początek odbywał się uroczyście w ciepłej, sprzyjającej pogodzie. Neptun był dla mistrza Jerzego Maksymiuka, który dyrygował tego wieczoru wyraźnie łaskawy. Słuchało się miło, można było cieszyć się muzyką. Orkiestra Filharmonii Bałtyckiej wykonała uwerturę Coriolan Beethovena, suity E. Griega z dramatu Ibsena Peer Gynt - Suitę Bahianas Brasileiras H.V.Lobosa, Kaprys Hiszpański M.Rimski-Korsakowa. Solistką była Anna Bajor - sopran, artystka obdarzona ładnym głosem, dzieło Lobosa gdzie sopran śpiewa z wiolonczelami zabrzmiało doskonale. Gwiazdą była tu Małgorzata Kuziemska - koncert mistrz grupy wiolonczeli, której solówka grana przepiękną frazą i dzwiękiem zadecydowała o nastroju dzieła. A. Bajor wykonała też dwa fragmenty z Peer Gynt - pieśni Solveigi i kołysankę., W obu suitach Griega dużą rolę gra zespół smyczkowy. Tu solówką zabłysnęła Krystyna Jurecka koncertmistrz Orkiestry Filharmonii Bałtyckiej."

(Koncerty w strugach deszczu, WANDA OBNISKA)

"Udanie zaprezentowała się sopranistka Anna Bajor, która swym ciepłym głosem dodała symfonii owego ludzkiego, ziemskiego pierwiastka."

 

 "Drugą część koncertu wypełniła godzinna IV Symfonia G-dur Gustawa Mahlera.(...)

  Maksymiuk  zadbał  o jej wewnętrzny spokój, nie zapominając ani przez chwilę o mnogości przeróżnych warstw, planów, korespondujących motywów, co w sumie złożyło się na kreację bardzo dojrzałą i poruszającą. Udanie zaprezentowała się sopranistka Anna Bajor, która swym ciepłym głosem dodała symfonii owego ludzkiego, ziemskiego pierwiastka."

(Maksymiuk marynarzom, TRITONUS)

Gazeta Wyborcza, kwiecień 1999 r.

"Polączone orkiestry zagrały znakomicie, solistka zaśpiewała porywająco."

 

  "Kolejną pozycją koncertu była urocza Cabaletta z opery Igora Strawińskiego The Rake's Progress, którą zaśpiewała Anna Bajor (sopran).

  W Szczecinie mieliśmy okazję wysłuchać śpiewaczki w zeszłym sezonie dwukrotnie i to za każdym razem z towarzyszeniem orkiestry prowadzonej przez Jerzego Maksymiuka. W sobotę zaprezentowała się trzykrotnie i za każdym razem doskonale. Cabaletta w jej wykonaniu zachwyciła precyzją i lekkością - doskonale wypadła również, tym razem w charakterze akompaniatora, orkiestra. Drugim utworem było prapremierowe wykonanie Eloi, Eloi, Lama Sabachthani! Jaromira Gajewskiego. Tutaj sopran musi nie tylko zaśpiewać wokalizę, wymagającą dużej skali głosu, ale także wykazać się zdolnościami aktorskimi - w końcowej części autorski tekst przeznaczwony jest bowiem do recytacji. Partia orkiestry zaskakuje zaś bogactwem instrumentarium.

 Na zakończenie koncertu artystka zaśpiewała Canzonę - kompozycję samego Jerzego Maksymiuka, który zasiadł przy fortepianie. Ten bardzo liryczny w charakterze utwór przemawia do słuchaczy (podobnie jak Eloi...) nie ntylko piękną partią solową sopranu ale również zmysłową aranżacją na wspomniany już fortepian, harfę i wiolonczelę.

  Występ Anny Bajor przejdzie do historii nie tylko dzięki wrażeniom artystycznym (...)"

(Gdzie jest solistka?, ANDRZEJ KLIM)

V Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej w Szczecinie

"Anna Bajor należy do tego już coraz mniej licznego cechu artystów, dla których sztuka jest wartością cenniejszą niż tani, krótkotrwały poklask."


  "Kolejny koncert z cyklu Muzyczna niedziela w Domu Uphagena można śmiało zaliczyć do pięknego i ważnego wydarzenia artystycznego. Recital wokalny Anny Bajor, której akompaniowała przy fortepianie Halina Kordalska, to była po prostu wykwintna uczta dla melomanów. Przez ponad godzię miało się uczucie przebywania w zupełnie innej, ładniejszej stronie życia, a kiedy wybrzmiał ostatni bis, trudno było zmusić się do powstania z krzesła, jakby zahipnotyzowanie śpiewem w żaden sposób nie chciało minąć. Ciężko było schodzić po schodach, a świadomość, że takie muzyczne oczarowania nie zdarzają się często, ciążyła w nogach niczym ołów.

  Anielski sopran Anny Bajor jest cudem natury i zachwycającym darem losu. Jest jakiś magnetyzm w jej śpiewie, który zostaje w pamięci na dłużej, jeżeli nie na zawsze. Pamiętam ten sierpniowy wieczór, gdy pierwszy raz słuchałem płyty nagranej przez artystkę z Simfonietta Cracovia pod batutą Jerzego Maksymiuka. To nie do wiary, że jest to jak dotąd jedyna płyta Anny Bajor. Mało, ze jedyna, to jeszcze nieosiągalna.

  Anna Bajor należy do tego już coraz mniej licznego cechu artystów, dla których sztuka jest wartością cenniejszą niż tani, krótkotrwały poklask. W banalizującym się z kosmiczną prędkością. świecie nasza gdańska sopranistka nie chce zgodzić się na taki świat i takie zycie. Pięknie uparta śpiewaczka! Minęło już kilka dni od koncertu w Domu Uphagena, a ja wciąż słyszę i nie chcę przestać słyszeć chociażby Tristesse Gabriela Faure czy Bailero Josepha Canteloube'a albo którejś z pieśni Albana Berga. Nie mam jeszcze ochoty na słuchanie innej muzyki i śpiewu.
  Jeszcze nie chcę zagłuszać w sobie śpiewu Anny Bajor, bo to był rzeczywiście czarujący, anielski śpiew."

(Sopranistka, ALEKSANDER JUREWICZ)

Muzyczna niedziela w Domu Uphagena

fot2.jpg

"Powiem coś, czego jeszcze nikt nie usłyszał ode mnie - dzięki pani Annie Bajor zacząłem przywiązywać wagę do słów. Wcześniej nie zważałem na teksty, muzyka wyznaczała wszystko. Pani Anna, sopranistka obdarzona pięknym. delikatnym głosem i wspaniale interpretująca te pieśni, uświadomiła mi wagę słów."

 

 "Na piątkowym koncercie jubileuszowym słupska orkiestra zagrała pod batutą mistrza Jerzego Maksymiuka. Światowej sławy dyrygent ukazał publiczności dwa swoje odkrycia: gdańską śpiewaczkę Annę Bajor i pieśni francuskiego kompozytora przełomu XIX i XX wieku J.F.Canteloube'a. (...)

 - Mam wielką satysfakcję z odkrycia dla polskiej publiczności cyklu 27 pieśni tego kompozytora - powiedział nam J. Maksymiuk przed koncertem. -Ich teksty są proste, ale  tylko z pozoru. Powiem coś, czego jeszcze nikt nie usłyszał ode mnie - dzięki pani Annie Bajor zacząłem przywiązywać wagę do słów. Wcześniej nie zważałem na teksty, muzyka wyznaczała wszystko. Pani Anna, sopranistka obdarzona pięknym. delikatnym głosem i wspaniale interpretująca te pieśni, uświadomiła mi wagę słów. Koledzy setki razy mówili mi o tym, ale dopiero pani Anna spowodowała, ze uznałem to za ważne. Powiedziała to w taki sposób - intonacją, głosem - że wychwyciłem głębszą intencję tej zmiany w moim podejściu do pieśni. Frazy muzyczne są często inne niż tekstowe i zacząłem liczyć zdanie od momentu tekstu. Uzyskałem dwa wymiary — dla muzyki i dla tekstu.

-Nie spodziewałam się, że wywarłam aż taki wpływ na przyszłą pracę mistrza — usłyszeliśmy od zaskoczonej nieco solistki. — Wychodzenie od tekstu było dla mnie zawsze naturalne. Moja profesor mówiła zawsze „dziecinko, najpierw pomyśl, co chcesz zaśpiewać. A to - jak - samo ci wyjdzie". Oczywiście, musi być przygotowanie muzyczne, perfekcja, wszystko obliczone.  Ale mając tekst na uwadze łatwiej jest nam wprowadzić oddechy, co jest ważne też dla dyrygenta."

(Maestro odkrywca, ANNA CZERNY-MARECKA)

Głos Pomorza, listopad 1997 r.

"Bezsprzeczną gwiazdą tego wykonania był nestor polskiej wokalistyki, niespełna dziś 78-letni Andrzej Hiolski. Sopranem śpiewała Anna Bajor, która dobrze poradziła sobie z dość trudną emisyjnie partią w części Pie Jesu."

 

 "W drugiej części usłyszeliśmy Requiem op. 48 Gabriela Faure. Utwór powstał w 1888 roku i przeznaczony był na kameralną obsadę. W piątkowy wieczór zabrzmiał w późniejszej wersji na orkiestrę symfoniczną i dołączonymi częściami angażującymi solistę - barytona: Offertoire i Libera me (pierwotnie samodzielnym utworem na śpiew i organy). Bezsprzeczną gwiazdą tego wykonania był nestor polskiej wokalistyki, niespełna dziś 78-letni Andrzej Hiolski. Sopranem śpiewała Anna Bajor, która dobrze poradziła sobie z dość trudną emisyjnie partią w części Pie Jesu. Bardzo dobrze zaprezentowały się połączone chóry: Uniwersytetu i Kameralny Akademii Muzycznej, przygotowane przez Marcina Tomczaka. Natomiast w grze orkiestry momentami brakowało zrozumienia specyfiki szerokiej, romantycznej melodyki. Wydaje się, że maestro Maksymiuk w większym stopniu mógł zaufać orkiestrze, co zapewne zaowocowałoby jeszcze ciekawszą produkcją. Młodzi muzycy pokazali, iż całkiem dobrze radzą sobie z partyturami Mozarta i Faure."

(KRZYSZTOF DRZEWIECKI)

"Anna Bajor zaś jakby stworzona została do ich wykonywania, jakby zostały napisane specjalnie dla niej. Zwłaszcza Chants d'Auvergne Canteloube'a. Kiedy dowiedzieliśmy się, że pracuje nad wykonaniem ich w całości, szczerze życzyliśmy ziszczenia się jej marzenia i światowego sukcesu. Kto choćby raz słyszał w jej nieziemskim wykonaniu Bailero przyklaśnie, że jest tego i warta, i bliska."

 "W ostatnim przed wakacyjną przerwą koncercie z cyklu Muzyczne niedziele w Domu Uphagena wystąpiła w niedzielne południe sopranistka Anna Bajor. Koncert - ósmy już - prowadził Konrad Mielnik z Radia Gdańsk. Śpiewaczce akompaniowała pianistka Halina Kordalska. Dla wielu melomanów jednakże zabrakło miejsc w Domu Uphagena. To dobra wiadomość; comiesięczne spotkania cieszą się coraz większą renomą. To zła wiadomość, bo odsyłanie kogokolwiek z kwitkiem jest boleśnie przykre. Ci, którzy przyszli na żywo usłyszeć Annę Bajor, zapewne wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Np. z kompaktu „Jerzy Maksymiuk - Anna Bajor - Sinfonietta Cracovia, w którym pani Anna pokazała skalę swoich możliwości w arcytrudnym repertuarze: Hector Villa-Lobos, Samuel Barber, Alban Berg i Joseph Canteloube. Dwaj ostatni znaleźli się w niedzielnym programie. Był on zogniskowany wokół miłości. Bo zarówno trzy pieśni Gabriela Faure, jak słynne Sieben fruhe Lieder Berga, i większość Chants d'Auvergne Canteloube'a najważniejszemu za życia uczuciu są poświęcone. Anna Bajor zaś jakby stworzona została do ich wykonywania, jakby zostały napisane specjalnie dla niej. Zwłaszcza Chants d'Auvergne Canteloube'a. Kiedy dowiedzieliśmy się, że pracuje nad wykonaniem ich w całości, szczerze życzyliśmy ziszczenia się jej marzenia i światowego sukcesu. Kto choćby raz słyszał w jej nieziemskim wykonaniu Bailero przyklaśnie, że jest tego i warta, i bliska.

 Moim wielkim marzeniem, moją ambicją i zamierzeniem jest nagranie wszystkich dwudziestu siedmiu Pieśni z Owernii Josepha Canteloube - mówi Anna Bajor. - Jestem już bliska zamknięcia całości; czuję, że są bardzo ze mną zespojone. Chcialabym zaśpiewać je pod batutą Jerzego Maksymiuka, może również z akompaniamentem Siofonietta Cracovia, może Sinfonia Varsovia. Byłoby to drugie -po nowozelandzkim - światowe wykonanie owernianów Canteloube'a; nie mają całości ich nagrania nawet Francuzi. Proszę mi życzyć, żeby się udalo. Życzymy najgoręcej."

(Pieśni miłosne, TADEUSZ SKUTNIK)

Wieczór wybrzeża - Dziennik Bałtycki, maj 2002 r.

bottom of page